Diament naturalny, syntetyczny i cyrkonia: jak je odróżnić
Dariusz Daszkowski, gemmologok. 3 min czytania
To trzy różne rzeczy, choć w pierścionku wyglądają podobnie. Diament naturalny i syntetyczny to ten sam materiał o różnym pochodzeniu i bardzo różnej cenie; cyrkonia to imitacja z innego materiału, warta ułamek tej kwoty.
Trzy materiały, nie trzy gatunki diamentu
Diament naturalny powstał w płaszczu Ziemi na przestrzeni milionów lat i został wydobyty. Diament syntetyczny (nazywany też laboratoryjnym lub hodowanym) to również czysty węgiel o tej samej budowie krystalicznej, wyprodukowany w kilka tygodni metodą wysokiego ciśnienia i temperatury (HPHT) albo osadzania z fazy gazowej (CVD). Fizycznie jest diamentem: ma tę samą twardość, ten sam współczynnik załamania światła, ten sam blask. Cyrkonia (tlenek cyrkonu, CZ) i moissanit (węglik krzemu) to zupełnie inne związki chemiczne, które jedynie naśladują wygląd diamentu.
| Cecha | Diament naturalny | Diament syntetyczny | Cyrkonia |
|---|---|---|---|
| Skład | węgiel | węgiel | tlenek cyrkonu |
| Twardość (Mohs) | 10 | 10 | ok. 8,5 |
| Gęstość | ok. 3,52 g/cm³ | ok. 3,52 g/cm³ | ok. 5,7 g/cm³ |
| Pochodzenie | wydobycie | HPHT lub CVD | produkcja |
| Cena względem naturalnego | 100% | ułamek | znikoma |
Konsekwencja jest prosta: cyrkonię można rozpoznać stosunkowo łatwo, bo różni się gęstością, twardością i zachowaniem światła. Diamentu syntetycznego nie da się rozpoznać po własnościach fizycznych, bo są takie same. Trzeba szukać śladów tego, jak kryształ rósł.
Dlaczego to dziś ważniejsze niż dziesięć lat temu
Diamenty syntetyczne przestały być ciekawostką. Są produkowane masowo, w wielkościach i jakościach spotykanych w biżuterii, a ich ceny w ostatnich latach mocno spadły. Sprzedawane uczciwie i opisane jako laboratoryjne, są normalnym towarem. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy trafiają na rynek wtórny bez opisu: pierścionek wraca do komisu, przechodzi z pokolenia na pokolenie, jest sprzedawany z ogłoszenia i po drodze ginie informacja o pochodzeniu kamienia.
Dla wyceny różnica jest zasadnicza. Ten sam z wyglądu pierścionek może być wart kilkanaście tysięcy złotych albo kilkaset, zależnie od tego, skąd pochodzi kamień. Dlatego przy wycenie do ubezpieczenia albo do podziału majątku pytanie „naturalny czy hodowany” jest równie ważne jak masa i barwa.
Co widać w laboratorium
Cyrkonię wyklucza się szybko: ma wyraźnie inną gęstość, inaczej rozszczepia światło i pod lupą widać zaokrąglone, wytarte krawędzie fasetek, których dobrze oszlifowany diament nie ma. Moissanit rozpoznaje tester dwufunkcyjny albo obserwacja podwójnego załamania światła pod mikroskopem.
Diament syntetyczny wymaga innego podejścia. Pomagają trzy rzeczy:
- Wnętrze kryształu. Diament naturalny prawie zawsze zawiera drobne inkluzje mineralne i ślady wzrostu układające się w charakterystyczny sposób. Kryształy HPHT bywają czyste inaczej: mają ślady metalicznego rozpuszczalnika i sektorową budowę widoczną pod mikroskopem. Kryształy CVD pokazują warstwowe linie wzrostu.
- Luminescencja. Kamienie naturalne i hodowane świecą inaczej w świetle ultrafioletowym: różni się barwa świecenia, jego rozkład na kamieniu i to, czy poświata utrzymuje się po zgaszeniu lampy. Badanie w głębokim ultrafiolecie (Deep UV) jest tu podstawowym narzędziem.
- Widmo. Spektroskopia pokazuje, jakie defekty ma sieć krystaliczna, w tym te typowe dla wzrostu w reaktorze i te powstające przy późniejszej obróbce barwy.
Coraz częściej pomaga też sam kamień: wiele diamentów syntetycznych ma na rondyście mikroskopijny napis wykonany laserem, czytelny pod mikroskopem. Brak napisu niczego jednak nie przesądza, bo można go usunąć przez przeszlifowanie.
Certyfikat to nie to samo co kamień w oprawie
Certyfikat GIA, IGI czy HRD opisuje konkretny kamień z konkretnym numerem. Przy zakupie z drugiej ręki warto sprawdzić, czy dokument w ogóle pasuje do przedmiotu: czy zgadza się masa, kształt szlifu, wymiary i opis inkluzji. Zdarza się, że certyfikat jest autentyczny, tylko dotyczy innego kamienia niż ten, który trzymają Państwo w ręku.